Biegły rewident to zawód zaufania publicznego: jego opinia o sprawozdaniu finansowym jest podstawą decyzji banków, inwestorów, kontrahentów i państwa. Od piętnastu lat tego zawodu w Polsce systematycznie ubywa.
Poniżej zestawiamy dane rejestrowe z lat 2010–2026: ilu jest biegłych i firm audytorskich, gdzie pracują, dlaczego, jak mówią sami biegli, odchodzą z zawodu i co może się wydarzyć w najbliższej dekadzie.
Mniej biegłych, mniej firm
W 2010 r. rejestr Polskiej Izby Biegłych Rewidentów (PIBR) liczył 7 482 osoby, a na koniec 2025 r. 4 873. To spadek o blisko 35%. Jednoroczne odbicie w 2025 r. (o 19 osób) nie odwróciło trendu. Wzrost wpisów napędziła przejściowa, bezegzaminacyjna ścieżka uprawnień związana z atestacją ESG, a w tym samym roku z rejestru skreślono 150 osób, z czego 121 na własny wniosek.
Firm audytorskich było 1 811, jest 1 165. Ich liczba malała nieprzerwanie przez całe piętnastolecie. Ubywa także biegłych czynnych, czyli faktycznie wykonujących zawód. Ich liczba osiągnęła szczyt w 2012 r. (3 632), a na koniec 2025 r. wynosiła 2 568, o blisko 30% mniej.
Zawód kurczy się od piętnastu lat
Pokaż dane jako tabelę
| rok | seria | liczba |
|---|---|---|
| 2010 | biegli ogółem | 7 482 |
| 2010 | biegli czynni | 3 431 |
| 2010 | firmy audytorskie | 1 811 |
| 2011 | biegli ogółem | 7 311 |
| 2011 | biegli czynni | 3 606 |
| 2011 | firmy audytorskie | 1 784 |
| 2012 | biegli ogółem | 7 104 |
| 2012 | biegli czynni | 3 632 |
| 2012 | firmy audytorskie | 1 704 |
| 2013 | biegli ogółem | 7 178 |
| 2013 | biegli czynni | 3 568 |
| 2013 | firmy audytorskie | 1 669 |
| 2014 | biegli ogółem | 7 103 |
| 2014 | biegli czynni | 3 083 |
| 2014 | firmy audytorskie | 1 647 |
| 2015 | biegli ogółem | 7 086 |
| 2015 | biegli czynni | 3 151 |
| 2015 | firmy audytorskie | 1 612 |
| 2016 | biegli ogółem | 6 987 |
| 2016 | biegli czynni | 3 195 |
| 2016 | firmy audytorskie | 1 587 |
| 2017 | biegli ogółem | 6 680 |
| 2017 | biegli czynni | 3 136 |
| 2017 | firmy audytorskie | 1 563 |
| 2018 | biegli ogółem | 6 061 |
| 2018 | biegli czynni | 3 044 |
| 2018 | firmy audytorskie | 1 515 |
| 2019 | biegli ogółem | 5 617 |
| 2019 | biegli czynni | 2 944 |
| 2019 | firmy audytorskie | 1 419 |
| 2020 | biegli ogółem | 5 395 |
| 2020 | biegli czynni | 2 820 |
| 2020 | firmy audytorskie | 1 405 |
| 2021 | biegli ogółem | 5 238 |
| 2021 | biegli czynni | 2 745 |
| 2021 | firmy audytorskie | 1 364 |
| 2022 | biegli ogółem | 5 070 |
| 2022 | biegli czynni | 2 663 |
| 2022 | firmy audytorskie | 1 279 |
| 2023 | biegli ogółem | 4 948 |
| 2023 | biegli czynni | 2 570 |
| 2023 | firmy audytorskie | 1 230 |
| 2024 | biegli ogółem | 4 854 |
| 2024 | biegli czynni | 2 536 |
| 2024 | firmy audytorskie | 1 193 |
| 2025 | biegli ogółem | 4 873 |
| 2025 | biegli czynni | 2 568 |
| 2025 | firmy audytorskie | 1 165 |
Źródło: dane rejestrowe PIBR.
Dane z 2026 r. potwierdzają, że odbicie z 2025 r. było jednorazowe. Od stycznia do sierpnia do rejestru wpisano 29 osób, a skreślono 97, czyli na jeden wpis przypadały ponad trzy skreślenia. Liczba biegłych w rejestrze spadła do 4 805, a spadek liczby wykonujących zawód trwa nadal.
Źródło: miesięczne zestawienia biegłych rewidentów PIBR, 31.12.2025–31.08.2026.
Szybciej kurczy się segment JZP
Najmocniej zmienia się rynek badań jednostek zainteresowania publicznego (JZP): banków, ubezpieczycieli i spółek giełdowych. Liczba firm audytorskich, które je badają, spadła z 67 w 2021 r. do 48 w 2025 r., czyli o 28,4%. W tym samym czasie liczba wszystkich firm audytorskich spadła z 1 364 do 1 165, czyli o 14,6%. Segment JZP kurczy się więc dwa razy szybciej niż cały rynek.
Źródło: dane rejestrowe PIBR, sprawozdania PANA.
Mniej firm oznacza mniejszy wybór dla badanych jednostek i większą koncentrację.
Kto zbada małą firmę?
Większość polskich firm audytorskich to małe kancelarie, często jednoosobowe, które badają sprawozdania lokalnych przedsiębiorstw, spółdzielni i fundacji. To one odchodzą z rynku najszybciej.
Na koniec 2025 r. sześć największych z 24 oddziałów regionalnych skupiało 76,1% wszystkich biegłych, a sama Warszawa 32,2%. Siedem największych oddziałów skupiało blisko 78% biegłych wykonujących zawód. Na drugim krańcu zestawienia były Suwałki z 16 biegłymi, Tarnów z 28 i Legnica z 29. Dla małego przedsiębiorcy spoza dużego miasta znalezienie biegłego staje się coraz trudniejsze.
Źródło: zestawienie biegłych rewidentów PIBR wg stanu na 31.12.2025 r. W 2026 r. oddziały w Toruniu, Tarnowie i Kielcach połączono z większymi oddziałami.
O tym, kto zbada małą firmę, pisze też artykuł w „Rachunkowości” (2026).
Dlaczego odchodzą?
Dane rejestrowe pokazują skalę zjawiska, ale nie jego przyczyny. Przyczyn jest wiele: demografia, koszty regulacyjne, konkurencja dużych sieci. Coraz wyraźniej widać jednak, że ważnym czynnikiem jest sposób sprawowania nadzoru. Wielu biegłych, z którymi rozmawiamy, mówi, że odchodzi nie dlatego, że nie potrafi badać, lecz dlatego, że nie jest w stanie przewidzieć, według jakiej miary ich praca zostanie oceniona.
Liderzy jutra
Po 2030 r. do zawodu mogą wejść setki absolwentów nowych ścieżek kształcenia. Sam rejestr może więc znów zacząć rosnąć. Pytanie brzmi, ilu z nich będzie zawód wykonywać.
Już dziś zawód wykonuje tylko co drugi wpisany do rejestru biegły (52,5%). Od tego, ilu młodych biegłych zdecyduje się podpisywać sprawozdania, zależy, czy liczba wykonujących zawód wzrośnie w ciągu dekady o 40%, czy o 80%. Ta decyzja nie zapada w próżni. Młody biegły, który widzi, że niemal każda kontrola kończy się stwierdzeniem nieprawidłowości, a postępowanie trwa latami, ma alternatywy: dział finansowy spółki, doradztwo, kontrolę wewnętrzną. Najzdolniejsi mają ich najwięcej.
Ekonomista Albert Hirschman opisał ten mechanizm pół wieku temu. Kiedy członkowie organizacji nie mogą skutecznie zabrać głosu, zostaje im wyjście. Jako pierwsi odchodzą ci, którym najbardziej zależy na jakości i którzy mają dokąd pójść. W zawodzie zostają ci, którym praca pod checklistę nie przeszkadza.
Nasze badania pokazują, że głos w środowisku biegłych jest już stłumiony: biegli unikają publicznej krytyki nadzoru, choć prywatnie mówią o niej otwarcie. Jeśli ten mechanizm obejmie nowe pokolenie, zawód straci nie tylko doświadczonych biegłych, którzy odchodzą dziś, ale też liderów jutra, którzy nigdy nie zaczną go wykonywać. Rejestr może wtedy rosnąć, a zawód jednocześnie słabnąć.
Kto ich nauczy?
Liczba nowych biegłych to tylko połowa pytania. Druga dotyczy tego, czego się nauczą. Studia dają wiedzę, ale nie uczą praktyki badania. Osądu zawodowego nie da się zdobyć z podręcznika: kształtuje się przy konkretnych zleceniach, pod okiem doświadczonego biegłego, który pokazuje nie tylko, co zrobić, ale też dlaczego.
Tu zaczyna się trudność. Nie każda firma audytorska jest gotowa przyjąć i szkolić adepta. Dla małej kancelarii to koszt czasu, a w warunkach obecnego nadzoru także ryzyko: każde akta, przy których pracował niedoświadczony asystent, mogą trafić do kontroli. Im mniej jest małych firm, tym mniej jest miejsc, w których można nauczyć się zawodu poza dużymi sieciami.
Kiedy firma przyjmie adepta, pojawia się drugie zagrożenie: przekaże mu nie tylko wiedzę, ale też własne doświadczenie z kontrolą, a razem z nim emocje: strach przed konkretną kontrolą i lęk antycypacyjny przed oceną, której kryteriów nie da się przewidzieć. Młody adept przejmuje je, zanim sam zetknie się z nadzorem. Biegły, który latami pracował w obawie przed oceną, nauczy ucznia przede wszystkim tego, jak się zabezpieczyć. Nauczy, jak dokumentować pod kontrolę, a nie jak myśleć o ryzyku. Tak powstaje pokolenie, dla którego audyt defensywny nie jest reakcją na nadzór, tylko jedynym znanym sposobem pracy.
Ten układ nie ma dobrego wyjścia. Jeśli nikt nie przyjmie adeptów, zabraknie następców. Jeśli przyjmą ich firmy, które same działają w lęku, następcy przejmą ten lęk razem z warsztatem. Dlatego reagować trzeba teraz, zanim po 2030 r. do zawodu wejdą pierwsze duże roczniki.
Podsumowanie
O przyszłości zawodu nie przesądzą ani liczby w rejestrze, ani liczba absolwentów. Przesądzi kultura wykonywania zawodu, czyli to, czego doświadczeni biegli uczą młodszych i w jakim klimacie to robią. Tę kulturę współtworzy nadzór. Kontrola może uczyć: wskazywać, co poprawić, wyjaśniać, dlaczego, i dawać czas na zmianę. Może też głównie karać. W pierwszym przypadku jest częścią systemu kształcenia zawodu, w drugim staje się źródłem strachu, który przenosi się z pokolenia na pokolenie.
Środowisko pracy to miejsce, w którym każdy biegły, młody i doświadczony, codziennie waży, czy warto. Jeśli rachunek wypada tak, że wyżej trzeba cenić własne zdrowie psychiczne niż wykonywanie zawodu, wybór jest racjonalny, a jego koszt ponoszą badane jednostki, rynek i interes publiczny, który nadzór ma chronić.
Dlatego kontrola potrzebuje ludzkiej twarzy: przewidywalnej miary oceny, uczciwej procedury, dialogu i elementów edukacyjnych zamiast odruchu represji. To nie jest łagodność wobec nadzorowanych. To warunek, by doświadczeni biegli chcieli uczyć, a młodzi chcieli się uczyć i zostać w zawodzie. Te elementy składają się na cztery obszary postulatów fundacji, które tworzą ludzki standard kontroli.